środa, 11 lipca 2012

Rozdział 9

muzyka, 

Jess,




Dzień przed wigilią. 




Wszystkie prezenty były już zapakowane w kolorowy papier lub włożone do świątecznych torebek. To miała być inna wigilia niż zwykle, miało nie być uroczystej kolacji, dzielenia się opłatkiem. Planowaliśmy pojechać do chłopaków i to wszystko oblać – te całe święta i urodziny naszego przyjaciela. Przez chwile zastanowiłam się czy Louis tak naprawdę jest moim przyjacielem. Nie rozmawialiśmy dość często, ale lubiliśmy się razem wygłupiać, śmiać i komentować wszystko. Tak, byliśmy dobrymi znajomymi. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna, usiadłam przed nim. Na dworze padał lekki śnieg, ulice nie były zatłoczone większość ludzi miała już pewnie wolne. Założyłam moją szeroką fioletową bluzę i poszłam do kuchni. Przy blacie siedział już Thomas, uśmiechnął się do mnie i gestem ręki pokazał bym usiadła obok niego. Podsunął mi talerz z tostami i poranną kawę.   
- Słyszałem o waszych wigilijnych planach, - odezwał się biorąc łyk swojej kawy.
- Ty należysz do tych planów, myślałeś że zostawię cie samego w święta, nie jestem aż tak okrutna też mam uczucia, bardzo cie kocham Thomas. – powiedziałam.
- Ja też bardzo cie kocham mała, po prostu ostatnio mało czasu spędzamy razem.
- Tak wiem, przepraszam, jakoś tak wyszło.
- Nie gniewam się. A co dzieje się pomiędzy tobą a Zaynem? Często się spotykacie.
- Nic, a co miałoby się dziać. – nie rozumiałam o co mu chodzi dlaczego o to pyta.
- Przecież wiem że go lubisz nawet więcej niż lubisz. Dlaczego zgrywasz niedostępną, uciekasz ale nie wiesz gdzie, stawiasz opór ale nie wiesz po co, to nie słuszne, przestań, chcesz go zranić, co się dzieje?
Nic nie powiedziałam tylko wbiłam wzrok w ścianę. Oskarżał mnie, po co, dlaczego, nie powinno go to interesować, to moje życie, sama podejmuje decyzje i za nie odpowiadam, to moja sprawa jak traktuje ludzi i czy będę tego żałować.
- Jess. – nie lubił gdy nie odpowiadałam.
- Jessica! – wrzasnął i złapał mnie za ramiona odwracając moją twarz w jego stronę.
- Nie mów do mnie tak, jestem Jess.
- Co się z tobą dzieje do cholery? Nie poznaję cie.
- Jestem po prostu sobą. – popatrzyłam mu w oczy i wróciłam do pokoju. Wszyscy dzisiaj byli z kimś umówieni. Liam z Danielle, Louis z Eleaonor, Harry i Emilie idą do dziadków i siostry mojej przyjaciółki, a nasza para zakochanych – Niall i Chloe też się gdzieś wybierają. Miałam do wyboru zostać w domu lub wyjść z Zaynem. Wybrałam to drugie. Weszłam do mojej garderoby, wybrałam ubrania i udałam się do łazienki. Umyłam się, umalowałam, włosy zostawiłam naturalne. Założyłam czarne grube rajstopy, krótkie spodenki i koturny w tym samym kolorze, czarno- szarą koszule którą włożyłam w spodnie i czarną czapkę. Usta musnęłam jeszcze ciemną szminką, wzięłam do ręki czarny płaszczyk, kopertówke i udałam się w stronę wyjściowych drzwi. Przeszłam przez salon mijając przy tym mojego brata- nie spojrzałam na niego.
- Gdzie idziesz? – zapytał.
- Daleko.
- Jess, - słyszałam swoje imię zamykając drzwi. Założyłam szybko płaszcz i zjechałam windą na dół. Przy drzwiach o ścianę opierał się Zayn. Uśmiechnął się gdy mnie zobaczył. Nigdy nie rozumiałam dlaczego cieszy się na mój widok. Przecież byłam dla niego taka zimna, oschła, niemiła. Podeszłam do niego.
- Co się stało? – zapytał od razu nie witając się ze mną.
- Nic – odpowiedziałam obojętnie.
- Kłamiesz. – powiedział patrząc mi w oczy.
- Tak, masz rację kłamię. Ale co z tego. – dalej patrzyliśmy sobie w oczy, byliśmy już na zewnątrz. On nic nie powiedział tylko złapał mnie za rękę. Pierwszy raz się nie wyrwałam, nie chciałam, tak naprawdę chciałam żeby mnie przytulił, powiedział że mu na mnie zależy, że się tak łatwo nie podda. Podniosłam wzrok i uśmiechnęłam się do niego. Szliśmy ulicą trzymając się za ręce, nie rozmawialiśmy, lubiłam to w nim. On zawsze wiedział kiedy chce pomilczeć, nie wypytywał się co się stało. Może po prostu uznał że nic szczególnego. Weszliśmy do kina, tak wiem niby były już święta ale nasza dwójka nie przejmowała się tym, mieliśmy dość. Dopiero kiedy w środku spostrzegłam grupkę fanek zbliżających się w naszym kierunku puściłam jego dłoń i odsunęłam się na bok. Zayn dał im autografy, zamienił z nimi kilka słów i wrócił do mnie. Podeszliśmy do okienka wybrać film, pokazałam palcem na pewien tytuł. Mój przyjaciel chyba tak właśnie powinnam go nazywać, spojrzał na mnie znacząco.
- To film miłosny.
- Wiem.
Uśmiechnął się do mnie i zwrócił od sprzedawcy.
- Poproszę dwa bilety.
Młody mężczyzna zmierzył nas wzrokiem kiedy zauważył że Zayn znów łapie mnie za rękę. Weszliśmy na salę kinową i zajęliśmy nasze miejsca. Przez cały film trzymaliśmy się za ręce, czułam ciepło w środku, nie chciałam puścić jego dłoni, chciałam być jeszcze bliżej niego, stykaliśmy się nosami, nasze oddechy przyspieszyły, tym razem on przybliżył się jeszcze o parę centymetrów. Nie wytrzymałam pocałowałam go, nasze usta się zetknęły, otworzyłam oczy, dreszcze przeszły mi po całym ciele. Spanikowałam, pochwyciłam płaszcz i wybiegłam z kina. Biegłam przed siebie, dopiero po chwili usłyszałam za sobą kroki, również szybkie ten ktoś biegł. Złapał mnie w pasie i wciągnął w jakąś boczną małą uliczkę. Nikt tamtędy nie przechodził, odwróciłam się i spostrzegłam Zayna. To on trzymał mnie w objęciach. Zaczął mnie namiętnie całować, zarzuciłam mu ręce na szyję nie protestowałam. Po chwili podniósł mnie na ręce bym mogła opleć swoje nogi wokół jego pasa. Trzymał mnie delikatnie ale mocno bym nie spadła. Nasze oddechy grały ze sobą w zimnie, były szybkie, łapały dużą ilość powietrza. Było mi ciepło, wręcz gorąco. On jeszcze mocniej mnie przyciągnął , nasze usta cały czas przylegały do siebie, włożyłam ręce w jego czarne aksamitne włosy. Nasze języki można powiedzieć że tańczyły ze sobą.  
- Wcale nie smakujesz gorzko, dziękuje że dałaś mi spróbować – szepnął mi do ucha.
Szybkim ruchem postawił mnie na ziemi, nie wypuszczając z objęć. Podniósł mój podbródek, patrzyliśmy sobie w oczy. Dyszeliśmy, nasze oddechy zamieniały się w zimną parę. Patrzyłam na niego nie odzywając się. Przytulił mnie do siebie, całując w czoło powiedział:
- Tak się cieszę że odpuściłaś.
Odskoczyłam od niego jak oparzona.
- Nie odpuściłam.
Patrzył na mnie przestraszonym wzrokiem z niedowierzaniem, był zakłopotany.
- Ty nie rozumiesz. Nie dam się wykorzystać, to ja rzucam, ranie, nie odzywam się, krzyczę, buntuje się. Chcesz mnie zmienić? Nie pozwolę na to.
- Ja nie chcę cie zmienić, Jess. Zrozum to. Chcę cię właśnie taką. Mówiłaś że od zawsze mnie kochałaś, zanim jeszcze mnie poznałaś.
- Wtedy kochałam cię jak idola, osobę nie do zdobycia. – szepnęłam prawie nie słyszalnie.
- A teraz? Nie spełniam twoich oczekiwań? Nie jestem taki jak myślałaś? Spieprzyłem?
Zarzucał mnie mnóstwem pytań, miałam mętlik w głowie. To jasne że od początku go kochałam. Dobrze się czułam kiedy mnie całował, trzymał w objęciach i za rękę to przecież oczywiste. Ale bałam się mu zaufać. Nie chciałam oddać całej siebie na próbę. Miałam trudny charakter wszyscy to wiedzieli. Ale czy ktoś z moich przyjaciół – Emilie, Chloe, Thomas, Liam, Louis, Harry, Niall tak naprawdę mnie znali, czy tylko tak uważali. Nie chciałam uciekać, zawsze stawiam czoła problemom, ale miłość zawsze mnie przerastała. Zayn stawał się wściekły, był zażenowany że mu nie odpowiadam.
- Jess, odpowiedz mi, kurwa! – krzyknął.
Spojrzałam jeszcze na jego twarz i wybiegłam z zaułka, złapałam taksówkę i wróciłam do apartamentu. Wychodząc z windy minęłam się z Emilie i Harrym.
- O, cześć Jess. – powiedzieli równocześnie, trochę zaskoczeni. Trzymali się za ręce, lecz kiedy mnie zauważyli od razu puścili uścisk.
- Widziałam. – powiedziałam bez żadnych emocji.
Zauważyłam że wymienili spojrzenia.
- Coś się stało? – zapytał Harry.
- Nie.
- Coś się stało? – powtórzyła to samo pytanie moja przyjaciółka.
- Nie. – powiedziałam stanowczo.
Nie patrząc na nich weszłam do swojego apartamentu. Zrzuciłam z siebie płaszcz i buty. Weszłam do kuchni, nalałam do szklanki whisky, wróciłam do salonu, usiałam na kanapie i włączyłam telewizje. Leciał właśnie film który zawsze oglądałyśmy z Emilie kiedy miałyśmy zły humor, byłyśmy smutne, był tak głupi że aż śmieszny. Nie przełączyłam kanału chociaż widziałam go już z chyba dwudziesty raz. Ktoś zadzwonił do moich drzwi, wstałam odtworzyć. Moim oczom ukazali się Emilie, Harry, Niall i Chloe.
- Co się stało, Jess? – zapytała tym razem Chloe.
Zaczęło już mnie to irytować. Nic nie powiedziałam.
- Jessica? – zaczął Niall.
- Jestem Jess, zostawcie mnie w spokoju. – zatrzasnęłam drzwi. Pukali, krzyczeli ale nie wróciłam im otworzyć kolejny raz. Usiadłam z powrotem na kanapie. Napiłam się alkoholu i poczułam jak po policzku spływały mi łzy. Otarłam je najszybciej jak mogłam, Nie nawiedziłam płakać, to oznaczało słabość, nie byłam słaba. Podgrzałam sobie obiad. W tym momencie nie obchodziło mnie gdzie jest Thomas, że są święta, co czuję Zayn. Położyłam się na kanapie i usnęłam. Śniło mi się że wszyscy ode mnie odchodzą, zostawiają mnie. Jestem dla nich ciężarem, nie kochają mnie, nie zależy im na mnie. Zostaje sama, dosłownie sama, z problemami z miłością ze smutkiem z utratą najważniejszych dla mnie osób. Nie mogłam dalej śnić, nie dawało mi to ukojenia, spokoju jeszcze bardziej się bałam.  
- Nie płacz mała. – usłyszałam głoś mojego brata, dotknął mojego mokrego policzka.
Usiadłam i spojrzałam na niego, był oparty o stół. Miał zakłopotaną twarz. Chyba martwił się o mnie. Nie kłóciliśmy się często ale jeśli już to dość ostro, wynikało to z tego że oboje mieliśmy strasznie trudne charaktery i do tego byliśmy uparci. 
- Przepraszam. - usiadł obok mnie.
- Przepraszam. – powiedziałam, a on przytulił mnie do siebie. Kołysał do przodku i do tyłu, chciał mnie uspokoić, bardzo dobrze mnie znał. Po chwili usłyszałam dźwięk smsa. Wyjęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. Sms był od Zayna. Przeczytałam na głos:
- Kochanie kogoś, kto cię nie kocha, to jak czekanie na statek na lotnisku.
Po policzkach znowu spłynęły mi łzy. Thomas nie naciskał ale opowiedziałam mu wszystko co zaszło.
- Nie skrzywdzi cię. – powiedział kiedy skończyłam, był taki przekonany.
- A jeśli spróbuje to połamie mu kości, ale to dobry chłopak. – zaśmialiśmy się razem. Na moim telefonie wybrałam wiadomości, Zayn i zaczęłam wystukiwać na dotykowej klawiaturze jedno zdanie.
- Kochanie kogoś takiego jak ja jest niemożliwe. – Wysłałam.
Thomas spojrzał przez ramię co napisałam, spochmurniał.
- To nie prawda, dlaczego tak sądzisz?
-Bo tak właśnie jest. – Spojrzałam na niego. – Idę do Emilie.
Moja przyjaciółka była tylko z Harrym. Jej, im, również opowiedziałam o całym dzisiejszym wydarzeniu. Byli zszokowani. Przez chwile gdy skończyłam opowiadać nic nie powiedzieli. Pierwszy odezwał się Harry:
- On cie kocha.
- Mnie nie da się kochać.
- Nie wygłupiaj się, ja cie kocham. – powiedziała Emilie łapiąc mnie za rękę. Pogadaliśmy jeszcze chwile i razem wyszliśmy z wieżowca kierując się do samochodu mojego przyjaciela. Siedziałam cicho z tyłu nic nie mówiąc. W końcu dojechaliśmy na miejsce, wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do mieszkania chłopaków. Harry jak to przystało na dżentelmena zdjął nam płaszcze i powiesił na wieszakach. Przywitałam się z wszystkimi i od razu skierowałam się w stronę sypialni Zayna. Bez żadnych skrupułów weszłam do jego pokoju siedział za biurkiem i szkicował jakiś rysunek. Na dźwięk otwierających się drzwi obrócił się na krześle. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się jak dziś rano. Nie rozumiałam go, przecież tyle bólu mu już sprawiłam a on dalej się cieszył. Westchnęłam cicho.
- Przepraszam – powiedziałam jeszcze ciszej i automatycznie odwróciłam się w stronę wyjścia.
- Poczekaj.
Zatrzymałam się ale nie odwróciłam. Stałam plecami do niego. Pewnie czuje się urażony – pomyślałam, ale przecież moja pieprzona duma zawsze musi wygrać. Zaczynałam sama siebie wkurzać. Wkurzać? Nie, może prędzej zaskakiwać.
- Dlaczego uważasz że nie da się ciebie kochać? – zadał to samo pytanie co jakiś czas temu Thomas.
- A czy tak nie jest.
- Nie.
Milczałam.
- Bardzo trudno cię zrozumieć, Jess. Szanuje cie i twoje wybory ale czy na pewno są one słuszne. Może powinnaś raz na jakiś czas zapytać się przyjaciółek o rade, one zawsze to robią.
- Ja sama potrafię podejmować decyzję. I do czego zmierzasz?
Wstał i podszedł do mnie. Nie odwróciłam się, położył swoje dłonie na moich ramionach.
- Nie bądź taka. Nie zrozum mnie źle, nie chcę cię zmienić. Po prostu chyba sama się już trochę pogubiłaś. Ukrywasz swoje uczucia i tak naprawdę nie dopuszczasz nikogo do siebie do swoich myśli. Myślałem że jesteś bardzo blisko z bratem, ale rozmawiałem z nim dzisiaj on twierdzi zupełnie co innego. Jess. – chciał mnie odwrócić, bym na niego spojrzała nie drgnęłam.
- Jess - powtórzył jeszcze raz moje imię.
- Przepraszam. Powinieneś być zaszczycony nie zdarza mi się często, no prawie nigdy przepraszać. A ty słyszysz te słowo dzisiaj już któryś raz. – zaśmiałam się.
Staliśmy milcząc.
- Dobrej nocy Zayn.
Zaczęłam wychodzić.
- Miłych snów. Kocham cię. – chciałam się odwrócić i uśmiechnąć do niego ale nie zrobiłam tego. 
Opuściłam ich mieszkanie.






no to mamy 9 rozdział. nasze dzisiejsze pytanie: co sądzicie o jess? jakie ma wady, a jakie zalety? mamy nadzieję, że nasze opowiadanie wam się podoba, piszcie opinie w komentarzach :)

23 komentarze:

  1. Sądzę że Jess musi po prostu zastanowić się nad swoimi uczuciami, czego tak naprawdę chce.
    Pewno że wasze opowiadanie mi się podoba! Bardzo lubię czytać co piszecie.
    Pozdrawiam,
    Margo ;)
    Zapraszam też na bloga z moim opowiadaniem ;)[http://lets-go-summer.blogspot.be/]

    OdpowiedzUsuń
  2. Lool Jess jest hmm trudna , znaczy ma trudny charakter xd dała by szanse Zayn'owi ;P Świeetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Masz talent. Pisz więcej takich boskich rozdziałów.
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty blog ♥
    Zapraszam do mnie na rozdział pierwszy : 1d-kissmeforlove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jess nie wie czego chce. Tkwi uparcie w przekonaniu, że jest "trudna". Może powinna się nad tym wszystkim zastanowić. Czy coś w ten deseń.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jess mogłaby dać mu szansę ;p
    Powinna zastanowić się nad sobą.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jess, Jess.. hmm.. trudny przypadek :) Ale postać bardzo realistyczna - wielki plus. Trochę to zgrywanie niedostępnej, charakter i tajemniczość psują jej wizerunek i życie, ale myślę, że odrobina pracy nad tymi cechami i będzie okeeey. Z resztą Zayn jej pomoże, tylko musi mu zaufać ; )))) Podsumowując rozdział - zajebisty jak zawsze. Uwielbiam was <3
    I jak zawsze czekam niecierpliwie na następne części.

    http://beyourseeelf-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. wow! Tutaj nie da się nic więcej powiedzieć, Charakter Jess mi się bardzo podoba, mam nadzieję że się chociaż trochę zmieni i wpuści do swego życia Zayn'a, chociaż Jego, że on będzie wiedział o niej wszystko,że tylko jemu będzie potrafiła powiedzieć wszystko, że mu zaufa, a on ją zrozumie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oprócz zayna, ma już takie dwie osoby - chloe i emilie, wbrew pozorom ufają sobie bezgranicznie :)

      Usuń
  9. Jess. Hm.. Ja ją lubię. Ale ona trochę jest taka zimna w stosunku do Zayn'a. Raz czegoś chce. A jak już jest tak jak chce. To po prostu rezygnuje. Przecież ma tyle przyjaciół. Ma Zayn'a. I ona nie chce z nim być. To trochę przykre :c
    a co do rozdziału genialny. Ale chciałabym trochę więcej Emily i Hazzy. :')
    choć i tak jesli chodzi o pary to najbardziej ucieszyłam się Niall'em i Chloe . ;)
    pozdrawiam was i życzę weny. Genialne jesteście <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapraszam do mnie na 5 rozdział! :*
    http://secretlifevictorie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajefajny:)A Jess no cóż mam taki sam charakter;DWięc bardzo ja lubię:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział. Na prawdę mi się podoba. Jess ma ciekawy charakter, polubiłam ją. Oczywiście czekam na następny rozdział i zapraszam do mnie : http://niallerx3.blogspot.com/

    Pozdrawiam, Nialler <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Jess jest super ! kocham ją
    dobrze ze jest taka jaka jest to nadaje jakiejś akcji.:D
    miałam nadzieję ze coś sobie zrobi i trafi do szpitala ale nie to nie :(
    świetny jak zawsze !

    OdpowiedzUsuń
  14. fajny, fajny :) I ja również jess polubiłam ! Będę czekała na następny rozdział :P
    Zapraszam na prolog :
    http://dear--sister.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. wow. super blog ;3 kiedy nast. rozdzial ? bo nie moge sie doczekac ! zapraszam do mnie: jessica-styles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. fajnie by było jakby byli razem. Jess jest fajna, ale powinna być z Zaynem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Popieram Anonima nade mną, gdyby byli razem, było by świetnie ;*
    A tak przy okazji:
    http://disappointment-is-everywhere.blogspot.com
    Nowy, 2 rozdział ;* ZAPRASZAM ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Hey. Przepraszam bardzo, że się tak opuściłam w czytaniu tego bloga, ale naprawdę nie miałam zbyt dużo czasu, pomimo iż są wakacje.
    Rozdział jak zwykle świetny, tak jak i pozostałe, których nie zdążyłam skomentować <33
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  19. dlaczego jess jest taka kurde rani zayna a szkoda mi naprawde go on bardzo ja kocha .. :)

    OdpowiedzUsuń